Franciszkanie » Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy?

 

 

Jak nas rozpoznać?

Gdy widzisz człowieka ubranego w czarny habit, przepasany białym sznurem, z różańcem u boku, możesz być pewien, że spotkałeś franciszkanina. Wielu ludzi widząc zakonnika myśli, że widzi księdza, ale chociaż mamy wiele wspólnego i walczymy po tej samej stronie dla Jezusa Chrystusa, to nie jesteśmy księżmi. Tym, co nas wyróżnia w rodzinie Kościoła jest Charyzmat franciszkański i sposób życia.

Nazywam się o. Sylwester Gąglewski i jeśli pozwolisz pokażę ci, kim jesteśmy.

 

Charyzmat Franciszkański

Pewnego razu jeden z braci jechał pociągiem. Do przedziału dosiadł się żołnierz, który bacznie mu się przyglądał. Po dłuższej chwili żołnierz zapytał: Czym różni się zakonnik od księdza? Brat zdziwiony pytaniem, spojrzał, czy ten nie robi sobie z niego żartów, ale gdy zobaczył poważną wojskową twarz, zaczął wyjaśniać. Rozpoczynając od św. Franciszka pokazał mu jak zakon działał na początku i jak działa teraz. Mówił o braciach pracujących w parafiach, szkołach, ale także na misjach i przy innych dziełach, których nie sposób teraz wymienić. Następnie nawiązał do św. Maksymiliana, czasów wojny, „Rycerza Niepokalanej” i do pragnienia zdobycia całego świata dla Chrystusa przez Niepokalaną. Żołnierz słuchał zaciekawiony, aż w końcu przerwał i powiedział: Teraz już rozumiem, wy jesteście jak komandosi, przeznaczeni do zadań specjalnych. Brat, zdziwiony aż chrząknął i zapytał: Słucham? Właśnie tak, kontynuował żołnierz. Komandosi wysyłani są do najtrudniejszych zadań, mają zrobić rozpoznanie i działać zgodnie z rozkazami. W tym momencie pociąg dojechał do stacji i brat musiał wysiąść. Idąc do klasztoru w Niepokalanowie myślał z uśmiechem na twarzy: To dopiero rewelacja, Franciszkańskie Służby Specjalne, Komandosi Niepokalanej.

Powyższa historia wydarzyła się naprawdę i rzeczywiście rzuca dużo światła na to, kim są franciszkanie. Byś mógł to lepiej zrozumieć potrzebujesz usłyszeć jeszcze o przynajmniej dwóch wydarzeniach z życia naszego założyciela św. Franciszka z Asyżu.

 

Pierwsze słowa, które skierował do niego ukrzyżowany

Kilka dni później, kiedy przechodził koło kościoła św. Damiana, zostało mu powiedziane w duchu, by wszedł tam na modlitwę. Wszedł więc do kościoła i zaczął żarliwie modlić się przed wizerunkiem Ukrzyżowanego, który przemówił do niego łagodnie i słodko mówiąc: Franciszku, czyż nie widzisz, że ten dom mój chyli się ku upadkowi? Idź więc i napraw go! Drżący i zdumiony powiedział: Panie! Chętnie to uczynię. Myślał, że chodziło o ten kościół, który z powodu starości był zagrożony ruiną. Jednak te słowa napełniły go taką radością i światłem, iż odczuł w swej duszy, że to naprawdę ukrzyżowany Chrystus przemówił do niego.

 

 

 

Sen papieża Innocentego III o św. zakonniku, który ma podtrzymać i odbudować Kościół

Papież Innocenty III widział we śnie Kościół św. Jana na Lateranie, któremu groziła ruina i jednego mizernego w wzgardzonego zakonnika, podtrzymującego go swymi ramionami. Po obudzeniu zdumiony i wystraszony, całą swą mądrością i przenikliwością starał się odkryć znaczenie owego widzenia. Lecz po kilku dniach, gdy przyszedł do niego błogosławiony Franciszek i przedstawił mu swe plany, jak powiedziano, a także prosił o zatwierdzenie Reguły, którą napisał w prostych słowach, posługując się tylko słowami świętej Ewangelii, do doskonałości, której całkowicie przywarł, papież patrząc na niego, tak żarliwego w służbie Bożej i zastanawiając się nad swoją wizją, […] zaczął mówić do siebie: Zaprawdę, to on jest tym świętym zakonnikiem, który odbuduje i podtrzyma Kościół Boży. Uściskał go i uznał Regułę, którą napisał.

Drogi przyjacielu, widzisz więc, że zakon franciszkański u swoich początków otrzymał misję odbudowy Kościoła. To jest jego główne zadanie i cel. Wraz ze zmianą czasów, zmieniają się środki i metody pracy, ale cel pozostaje ten sam, a my jak umiemy staramy się go realizować. Bywa, że ludzie pytają, czym szczególnym zajmują się franciszkanie, oczekując odpowiedzi typu: szkołami, szpitalami, ubogimi, głoszeniem Słowa Bożego, misjami itd. Otóż franciszkanie to zakon, który posłany w konkretne miejsce ma szybko zorientować się, czego brakuje miejscowemu Kościołowi, i w jakiej dziedzinie potrzebuje odbudowy. Stąd nasza działalność musi brać pod uwagę rzeczywiste potrzeby ludzi. Oczywiście, pierwszym i najważniejszym zadaniem jest głoszenie Słowa Bożego, ale jeżeli ludzie umierają z głodu i pragnienia, jak to ma miejsce ma misjach w Afryce, pierwszą potrzebą będzie wykopanie studni, potem wybudowanie przychodni lekarskiej i szpitala w końcu szkoły i kościoła. Widzisz, to to miał na myśli żołnierz, o którym czytałeś na początku.

 

Życie charyzmatem franciszkańskim

Cel, o którym przeczytałeś powyżej, aby mógł być zrealizowany, wymaga od nas życia według określonych zasad. Zasady te podaje nam reguła, której pierwsze zdanie brzmi następująco:

„Reguła i życie braci mniejszych jest takie: zachowywać świętą Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa, żyjąc w posłuszeństwie, bez własności i w czystości”.
Sprostanie tym wymaganiom to ogromne wyzwanie i praca na całe życie, ale dzięki temu stajemy się narzędziami w rękach Pana Jezusa otwartymi na każde jego wezwanie i gotowymi pójść tam gdzie nas pośle. Na co dzień nasze życie przybiera różne formy, ale są pewne wartości, które staramy się pielęgnować w sposób szczególny.

 

Wspólnota

 

 

„Pan dał mi braci” powiedział św. Franciszek, stąd jednym z filarów naszego życia jest życie nie w pojedynkę, ale we wspólnocie, przynajmniej trzyosobowej. Chodzi m. in. o to, że w głoszeniu Ewangelii, bardziej od słów przemawia świadectwo wzajemnej, braterskiej miłości. Życie wspólne to też ciągła okazja do ćwiczenia się w czynieniu sobie nawzajem dobra.

 

Pokuta

 

 

Jesteśmy świadomi swojej grzeszności i tego, że mamy trzech przeciwników: szatana, świat i ciało. Pokuta wyrażająca się w poście i umartwieniu hartuje naszą wolę i sprawia, że to my panujemy nad pożądaniami i grzechem a nie one nad nami. Znając swoją słabość z pomocą Bożą jesteśmy gotowi do najcięższych bojów.

 

Radość

 

 

Radość franciszkańską wyobraża się czasami, jako beztroskie życie. Św. Franciszek jest wtedy przedstawiany, jako uśmiechnięty, pogodny zakonnik o miłym wyglądzie, otoczony zwierzętami i ptakami. Jest to obraz, który zawiera prawdę o naszym szczególnym związku z przyrodą, niemniej niewiele mówi o prawdziwej radości franciszkańskiej. Oto jak rozumie ją św. Franciszek.

Tenże br. Leonard opowiadał, że pewnego dnia u Świętej Maryi [Matki Boskiej Anielskiej] św. Franciszek zawołał brata Leona i powiedział: „Bracie Leonie, pisz”. Ten odpowiedział: „Jestem gotów”. Pisz – rzecze – czym jest prawdziwa radość. Przybywa posłaniec i mówi, że wszyscy profesorowie z Paryża wstąpili do zakonu; napisz to nie prawdziwa radość. Że tak samo uczynili wszyscy prałaci z tamtej strony Alp, arcybiskupi i biskupi, również król Francji i Anglii; napisz, to nie jest prawdziwa radość. Tak samo, że moi bracia poszli do niewiernych i nawrócili wszystkich do wiary; że mam od Boga tak wielką łaskę, że uzdrawiam chorych i czynię wiele cudów; mówię ci, że w tym wszystkim nie kryje się prawdziwa radość. Lecz co to jest prawdziwa radość? Wracam z Perugii i późną nocą przychodzę tu, jest zima i słota, i tak zimno, że u dołu tuniki zwisają zmarznięte sople i ranią wciąż nogi, i krew płynie z tych ran. I cały zabłocony, zziębnięty i zlodowaciały przychodzę do bramy; i gdy długo pukałem i wołałem, przyszedł brat i pyta: Kto jest?. Odpowiedziałem: Brat Franciszek. A ten mówi: Wynoś się; to nie jest pora stosowna do chodzenia; nie wejdziesz. A gdy ja znowu nalegam, odpowiada: Wynoś się; ty jesteś [człowiek] prosty i niewykształcony. Jesteś teraz zupełnie zbyteczny. Jest nas tylu i takich, że nie potrzebujemy ciebie. A ja znowu staję przy bramie i mówię: Na miłość Bożą, przyjmijcie mnie na tę noc. A on odpowiada: Nic z tego. Idź tam, gdzie są krzyżowcy i proś. Powiadam ci: jeśli zachowam cierpliwość i nie rozgniewam się, na tym polega prawdziwa radość i prawdziwa cnota, i zbawienie duszy.

Widzisz więc, że radość franciszkańska, nie wypływa z gwarancji beztroskiego życia. Przeciwnie może objawić się dopiero w największych trudnościach i cierpieniach. Ostatecznie czerpiemy ją z tego, że w cierpieniu stajemy się najbardziej podobni do Jezusa. Dzisiejszy świat traci radość wraz z przyjściem cierpienia lub trudności. Franciszek przeciwnie, cierpienia i trudności traktuje, jako okazję, do ćwiczenia się w cnotach takich jak cierpliwość, wytrwałość a przede wszystkim miłość. Jest to droga, którą staramy się iść również dzisiaj.

 

Modlitwa

 

 

„Bracia niech przede wszystkim starają się posiąść Ducha Pańskiego i otworzyć się na Jego święte działanie”. Każdy franciszkanin wie, że bez Jezusa nie nic nie możemy uczynić. To On obdarza nas mocą z góry do wszelkiego działania. Modlitwa, zwłaszcza Eucharystia, to miejsce spotkania z żywym Bogiem. Tu w sposób szczególny spotykamy Tego, któremu oddaliśmy życie.

 

Praca

 

 

„Bracia, którym Pan dał łaskę pracowania, niech pracują gorliwie i sumiennie, tak, aby wyzbywszy się próżnowania, nieprzyjaciela duszy, nie zgasili ducha świętej modlitwy i pobożności, któremu powinno służyć wszystko doczesne. Jako wynagrodzenie za pracę mogą przyjmować dla siebie i dla swoich braci środki konieczne do życia, oprócz denarów lub pieniędzy, i to pokornie, jak przystoi sługom Boga i wyznawcom najświętszego ubóstwa”. Św. Franciszek.

W życiu zakonnym nie ma rzeczy małych. Wszystko, co czynimy z posłuszeństwa jest wielkim dziełem, gdyż sam Pan Jezus, gdyby był na naszym miejscu nie uczyniłby nic, co wykraczałoby poza posłuszeństwo. Niektórzy bracia zajmują się sprawami bardzo odpowiedzialnymi np. głoszą rekolekcje, inni pełnią funkcje przełożonych, jeszcze inni pracują na misjach, lub w krajach gdzie chrześcijaństwo zanika. Ale, są też bracia, którzy pracują w kuchni, zakrystii, jako organiści czy wykonują prace porządkowe. Możesz zadać pytanie: Którzy z nich robią więcej dla chwały Bożej? Otóż, musisz wiedzieć, że wszyscy działamy jak w wielkiej maszynie a tu każda część jest równie ważna. Brat, który pracuje w kuchni wie, że ofiarowując swoją pracę Bogu, przyczyni się swoją modlitwą do owocnej pracy misjonarzy. Ci, którzy głoszą Słowo Boże również zdają sobie sprawę, że pokorna i cicha praca oraz modlitwa braci w innych klasztorach nadaje ich głoszeniu ogromną moc. Naszą pracę, nawet najmniejszą łączymy z modlitwą, tak jak zalecił to św. Franciszek i staramy się wykonać ją jak najlepiej, bo wiemy, dla kogo ją wykonujemy.