Franciszkanie » Św. Maksymilian

Św. Maksymilian

 

 

Św. Maksymilian – Być może spodziewałeś się zobaczyć na tej stronie życiorys św. Maksymiliana Marii Kolbego. Tym razem jednak, zamiast życiorysu mam dla ciebie propozycję przeczytania kilku z jego konferencji. Poznasz dzięki temu nie tyle daty, co ducha, którym żył. Zauważ, jak uczony człowiek, miał przecież dwa doktoraty, w prosty sposób wyjaśnia braciom najważniejsze prawa życia duchowego. Dla nas franciszkanów jest to postać przenosząca ducha św. Franciszka w XX wiek.

 

Istota świętości polega na odpowiadaniu łaskom Bożym

Przed dziesięciu laty, kiedy w wydawnictwie „Rycerza” stała pierwsza maszyna – z powodu braku prądu kręciliśmy ją korbą. Następnie, kiedy sprowadziliśmy więcej maszyn, sprowadziło się też i motor jeden i drugi i inne w miarę wzrastania potrzeb. Teraz oto stanął ten stukonny i on zdaje się, że nie będzie ostatnim…

Rozwój ten, materialny, jak widzimy tu w Zagrodzie Niepokalanej, jest skutkiem Bożego działania. Święci widzieli to na każdym kroku. Jeden z nich, idąc obok kwiatów, wołał: „Cicho, kwiatki, cicho, już ja wiem, że Pan Bóg jest dobry”. Tak świętym wszystko mówiło o Bogu.

Te narzędzia, te maszyny – wszystko to głosi nam Pana Boga, tak, że patrząc na nie, musimy się dopatrzyć pierwszej przyczyny, którą jest Bóg.

To wszystko, na co patrzymy, to wszystko, co nas otacza, niech nam zawsze mówi o Panu Bogu. Nasuwają mi się w tej chwili dwa porównania: widzimy silnik – stoi martwy i nie porusza się. Czego mu brakuje, aby ruszył? Trzeba mu dać ropy, oliwy, puścić powietrza, a wtedy zacznie działać. Podobnie i z naszą duszą – jest ona jakby misternie zbudowaną maszyną. I jeżeli chodzi o dobre uczynki, to sami, jak ta kupa żelaza, z której zbudowano motor, nic ze siebie zrobić nie możemy. Dopiero gdy przyjdzie łaska Boża, dusza się ożywia i zdolna jest do czynu.

Motor idzie, a pracuje tym owocniej i lepiej, im staranniej jest obsłużony. To samo dzieje się w świecie duchowym. Cała istota świętości polega na odpowiadaniu łasce. Wszystko tu się dokładnie sprawdza: jak to martwe żelazo, motor, nic samo ze siebie zrobić nie może, tak i dusza bez łaski nic nie uczyni.

Z drugiej strony widzimy, że motor słabnie, skoro mu się zamknie ropę i powietrze. Czas jakiś idzie jeszcze własnym rozpędem, lecz w końcu staje. Dusza również, skoro jej zabraknie łaski, natychmiast zaczyna słabnąć, aż w końcu zamiera.

Wszyscy wiemy dobrze, jakie to są źródła tej łaski: medytacje, konferencje, modlitwy. Msza święta, a przede wszystkim Komunia święta i ustawiczne uciekanie się do Matki Najświętszej. Są to najobfitsze źródła łaski. I gdyby się ktoś tu zaniedbał, niezawodnie zacznie słabnąć i nie będzie robił żadnego postępu duchowego.

Starajmy się więc z każdej okoliczności, ze wszystkich porównań korzystać i niech one zawsze prowadzą myśl naszą do Pana Boga.

Czego mam teraz życzyć temu „bratu” silnikowi? Życzę mu, aby mógł wiernie służyć Matce Najświętszej.

Dziś „brat” silnik ma „obłóczyny”, bo poświęcenie – to zakonne obłóczyny; zaraz go zaczną regulować, to będzie „nowicjat” i puszczą w ruch – a to będzie „profesja”.

A czego mam mu jeszcze życzyć? Czy aby dużo i owocnie pracował? Czy aby do siebie miał jeszcze wielu pomocników? Tego mu nie życzę. Czy długo będzie pracował, czy krótko; czy bardzo sprawnie, czy też mniej, niech we wszystkim jak najdokładniej spełni się wola Niepokalanej.
Jak zakonnik nie wtedy jest dobrym zakonnikiem, gdy robi dużo lub mało, ale gdy jak najdokładniej spełnia to, co mu każą, czyli gdy pełni wolę Bożą, podobnie i ten młody „zakonnik”, silnik, wtedy będzie najlepiej pracował, gdy będzie szedł według życzenia mechaników, narzędzi Niepokalanej. Jeżeli Niepokalana zechce, niech się zaraz jutro zepsuje ten motor, ale jak zechce, to niech sto lat pracuje, a obok niego, niech staną jeszcze większe i potężniejsze silniki. Niech we wszystkim będzie wola Niepokalanej, bo Jej wola, to wola Pana Boga, nieskończenie mądrego i doskonałego. A Pan Bóg wie, co najlepsze i co najwięcej przyczyni się do Jego chwały.

A więc, „bracie” silniku, życzę ci, byś jak najdokładniej pełnił wolę Niepokalanej!

 

Ciągle wzrastające zapotrzebowanie na prąd zmusiło klasztor do zakupu w 1933 r. (po niskiej cenie, okazyjnie) dwucylindrowego silnika spalinowego „Ursus” o sile 100 KM. Zmontowany i przygotowany do pracy w nowej elektrowni, silnik poświęcił przebywający wówczas w Polsce o. Maksymilian dnia 29 lipca 1933 r. W 1936 r. został zainstalowany nowy silnik 300 – konny „Paris” zwany stąd w klasztorze „Francuzem”. Uszkodzony w 1945 r. został oddany na złom. Od 1956 r. Niepokalanów czerpie prąd z Pruszkowa, a „Ursus” pracuje tylko podczas przerw w dostawie prądu.

 

O posłuszeństwie nadnaturalnym

Ponieważ wyjeżdżam, chciałbym wam coś zostawić, lecz co? Otóż to, o czym jeż wiecie i nieraz mówiliśmy, to święte posłuszeństwo – jedyny środek uświęcenia, jedyny cel, do którego powinniśmy zdążać; to posłuszeństwo, to zjednoczenie naszej woli z wolą Bożą jest istotą świętości. Posłuszeństwo nadnaturalne: nie dlatego, że to, co każą, jest rozumne czy nierozumne, czy przyjemne czy przykre, ale dlatego, że to jest wolą Bożą, dlatego słuchamy i tylko dlatego.

Zdarza się także, że jesteśmy posłuszni dlatego, że to, co każą, rzeczywiście jest celowe i roztropne, choć czujemy nieraz do wykonania tego pewną odrazę, ale ponieważ to jest roztropne i to w sam raz, jak ja myślę, a więc się czyni; takie posłuszeństwo nie jest zakonnym posłuszeństwem. Trzeba być tak usposobionym, chociażby rozum mówił zupełnie przeciwnie, chociażby nam się zdawało, że to jest niemądre i nielogiczne – owszem przedstawić racje można, gdyż przełożeni nieraz wszystkiego nie wiedzą – lecz gdy przedstawimy swoje racje, a mimo to każą robić, to, jak było nakazane, ślepo słuchać.

W posłuszeństwie trzeba nie tylko słuchać tak na zewnątrz, ale całą swą istotą być przekonanym, że to, co mi nakazują, jest pewną wolą Bożą i gdybym, co mi każą, chętnie uczynił, a wewnątrz, w sercu był innego przekonania, to posłuszeństwo takie zasługi nie ma żadnej.

Słuchając, pamiętajmy o tym, że gdyby sam Pan Jezus był na naszym miejscu, nic doskonalszego uczynić by nie mógł prócz tego, aby być posłusznym. Słuchając przełożonych, działamy potęgą nieskończoną, rozumem nieskończonym, bo aż Bożym. Wobec takiej potęgi cóż się nam oprzeć może?

Stąd nic dziwnego, że ludzie się dziwią i zrozumieć nie mogą, jak się działalność rozwija, jak się to wszystko dzieje, pojąć nie potrafią. Lecz my wiemy dobrze, że wszystko się czyni z posłuszeństwa i nic dziwnego, że są wyniki, gdyż tu sam Pan Bóg działa.

A co czynić, gdy nie ma się siły do wykonania posłuszeństwa? – Otóż modlitwa, modlitwa gorąca i serdeczna do Matki Najświętszej, chociażby tym króciutkim westchnieniem „Maryja”, a Ona zrozumie, o co nam chodzi, Ona da siły do wykonania, do Niej się uciekać jak dziecko do matki. Gdy upadniemy, do Niepokalanej się zwróćmy, a Ona nas podźwignie, da siły do dalszej walki. Jej, Drodzy Bracia, całkowicie zaufać, dać się Jej prowadzić, a na pewno zaprowadzi nas szczęśliwie do nieba […] Może ktoś pomyśli, że to za często o tym posłuszeństwie, ale cóż zrobić, kiedy innego środka uświęcenia nie ma nad spełnienie woli Bożej. I chociażby nie wiem jakie cnoty się spełniało, a posłuszeństwa nie było, na nic się to wszystko zda.

 

Poprawa własna warunkiem upominania innych

Niejednemu nieraz przyjdzie na myśl, żeby to gorliwiej pracować, żeby się pogan jak najwięcej nawróciło, a przez to i chwały Bogu przysporzyć, więc w tej intencji drugich upomina, poprawia. Chciałby wszystkich poprawiać. Otóż, gdy taka myśl przyjdzie, to nie innych poprawiać, ale samemu jeszcze bardziej oddać się Niepokalanej i samemu się poprawić, aby być coraz to doskonalszym narzędziem w Jej ręku.